Wady i zalety żywienia

Prezentujemy publikację bioenergoterapeuty Adama Kuchny na temat odżywiania. Jest to tekst dyskusyjny chociażby z tej racji, że jego wymowa pozostaje w niezgodzie z przyjętymi normami racjonalnego żywienia. Adam Kuchna ma jednak znaczące sukcesy w leczeniu rozmaitych chorób z nowotworami włącznie, warto więc zapoznać się z jego poglądami na ważne dla nas tematy. Z przekonaniami autora można zgodzić się lub nie, ale warto je znać, ponieważ nogdy nie wiadomo, czy nie okażą się przydatne w praktyce.

Kuchna jest autorem wyczerpanej już na rynku książki „Kierowany nieznaną siłą”. Obecnie przygotowuje do druku obszerną rozprawę pt. „Toksyczna medycyna”, w której zdecydowanie krytykuje tradycyjnie pojmowany model diety.

Zakłócenia i braki witaminowe w organizmie biorą się głównie z powodu zakwaszenia i uszkodzenia naczyń krwionośnych, limfatycznych oraz błony śluzowej przewodu pokarmowego. Wadliwy dobór potraw powoduje dużo szkód w organizmie. Zakłóca przemianę materii, a przez to – drogą pośrednią – wpływa na rozwój chorób. Sprawa dotyczy w pierwszym rzędzie codziennego spożywania potraw zbyt kwaśnych, zbyt słodkich, słonych, smażonych, zbyt zimnych i zbyt gorących. Do potraw szkodliwych zaliczam surowe owoce, jak jabłka i cytryny, produkty mleczne, a więc ser biały, kefir, jogurt, twaróg, a także herbatę, kawę, kompoty i soki. Wszystkie te potrawy zakwaszają treść pokarmową, powodując uszkodzenia naczynek limfatycznych i błony śluzowej przewodu pokarmowego, w tym żołądka i dwunastnicy. Na skutek ich działania dochodzi do tego, że pokarm truje, bo jego wchłanianie się do krwi następuje poprzez uszkodzoną błonę. Pokarm taki omija wątrobę czyli biologiczną jego oczyszczalnię, stanowiąc tym samym rodzaj trucizny dla organizmu. Nawet gdyby pokarm przechodził mimo wszystko przez wątrobę, to jednak silnie by ją obciążał i uszkadzał. W efekcie obniża się jakość krwi, bo otrzymuje ona znaczną ilość toksyn, na skutek czego jest gęściejsza, ma ograniczone możliwości przepływu przez najcieńsze naczynka krwionośne wielu organów, które z tego powodu nie mogą być natleniane. Taki stan powoduje z kolei powstawanie w „omijanych” organach ukrytych ognisk zapalnych, zakłóceń metabolicznych, hormonalnych i innych. Ponadto wymienione powyżej rodzaje potraw, przy ciągle uszkodzonej błonie przewodu pokarmowego, bywają nierzadko alergogenne i wtedy stanowią ewidentną truciznę dla naszego organizmu. Wrzucone w takie środowisko proteiny i hormony stają się dodatkowym czynnikiem mikrozapalnym. Niestety, w modelu obowiązującej powszechnie diety brakuje wskazówek dotyczących zażywania środków odtruwających i odkażających, czyli – brakuje sposobu na prawidłową obronę organizmu przed zatruciami, zwłaszcza pasożytniczymi i bakteryjnymi. Dotyczy to głównie pęcherzyka żółciowego, w którym gromadzą się lamblie, bakterie, wirusy i toksyny, co w efekcie prowadzi do przewlekłych infekcji, z którymi lekarze nigdy sobie nie poradzą, ponieważ nie są nastawieni na usuwanie przyczyn. Logiczne podejście do spraw żywienia polega na zmuszaniu organizmu do prawidłowej wchłanialności witamin i minerałów z pokarmu do krwi. Dokonuje się to jedynie wtedy, gdy zadbamy o prawidłowy stan błony śluzowej w całym układzie pokarmowym. Osiąga się to za pomocą okresowego odtruwania pęcherzyka żółciowego z lamblii np. wywarem z piołunu (można kupić herbatkę piołunową w sklepach zielarskich) a także codziennym odkażaniem jelit z bakterii ostrymi przyprawami, warzywami i odrobiną spirytusu (zawartego na przykład w Aromatolu). Wskazane jest również oczyszczać błonę śluzową z różnych złogów okresową kuracją najlepiej olejem roślinnym, który trzeba popijać. Dopiero gdy spełniamy te wymogi naszego organizmu, możemy sobie pozwolić na „luksus” popełniania różnych błędów dietetycznych, byle nie za często! Każdy przyrost masy musi iść w parze z przyrostem siły, wytrzymałości i odporności na choroby. Jeżeli jest odwrotnie, należy sądzić, że w diecie popełnione zostały karygodne błędy, które nie zostały skompensowane „regulaminowym” odtruwaniem. Pamiętajmy, że gdy na skutek różnych zatruć i uszkodzeń naczyniowych istnieją zakłócenia wchłanialności witamin i minerałów, to nawet zdrowy i świeży pokarm o dużej ilości witamin także będzie szkodził. Będzie wchłaniał się do krwi nie tam, gdzie trzeba i będzie omijał wątrobę, a więc nie spełni warunków prawidłowego żywienia. Chcę teraz zasugerować pewne praktyczne uwagi, które kulturystom na pewno wydadzą się ryzykowne w stosowaniu, ale jednak warto je przemyśleć, zanim potępi się wszystko w czambuł. Otóż dawniej chłopi przed ciężką pracą w polu jedli duże ilości tłustych produktów, najczęściej pod postacią słoniny i boczku. Same produkty mleczne i owoce nie dawały im wystarczającej siły i kondycji do mozolnej pracy. Więcej się po nich pocili i robili częstsze przerwy. Zawarte w produktach mlecznych i owocach witaminy okazały się nie tak przydatne dla wysiłku, jak tłuste produkty zwierzęce. Czy chodziło tylko o kaloryczność? Nie – kalorie grały najmniejszą rolę. Rzecz w tym, czy produkt uszkadza błonę śluzową przewodu pokarmowego, czy nie. Otóż spożywanie produktów tłustych, wysoko kalorycznych nie zakwasza i nie uszkadza śluzówki. Wszystkie tłuszcze, zwłaszcza roślinne (oprócz smażonych) nie tylko nie uszkadzają śluzówki i naczyń, ale też bronią je przed zakwaszeniem i uszkodzeniami. Stanowią dla nich rodzaj profilaktycznej zapory przed wyniszczającym działaniem potraw zakwaszających. To tylko w laboratoryjnym ujęciu, cholesterol znajdujący się w potrawach powoduje miażdżycę, chorobę wieńcową i zawały. Według ujęcia holistycznego (całościowego) cholesterol nie odgrywa prawie żadnej roli w rozwoju wspomnianych chorób. Ilość odkładanego w naczyniach krwionośnych cholesterolu wcale nie zależy od jego zawartości w spożywanych potrawach. Zależy to głównie od ilości tlenu we krwi, który jest jego nosicielem, a także od jej ciśnienia, gęstości i zawartości w niej różnych toksyn, z którymi cholesterol wchodzi w reakcję chemiczną, negatywną dla organizmu. Z mojego doświadczenia wynika, że można jeść bardzo dużo cholesterolu zawartego w potrawach i nigdy nie mieć ani choroby wieńcowej, ani zawału. Także można mało zjadać i mieć przedwczesną „wieńcówkę”, miażdżycę, wylewy krwi i zawały, które, niestety, nie omijają nawet sportowców. Ponadto zagęszczona, niedotleniona i zatruta toksynami krew silnie obciąża pracę nerek. Wytwarza różne długotrwałe stany zapalne. Powoduje pochodne od nich skoki ciśnienia krwi, groźbę wylewu. Objawy błędnego żywienia widać też u sportowców. Należą do nich przede wszystkim nadmierna potliwość, słaba kondycja, biegunki i wzdęcia. Z moich wieloletnich badań wynika, że objawy te są skutkiem aktualnie trwających przewlekłych i utajonych ognisk zapalnych w najważniejszych organach. Duży wysiłek fizyczny wymusza zwiększenie przemiany materii. Nie ma w tym nic złego, ale… taki wysiłek rozgrzewa ciało, zaś ciepło wznieca aktualnie trwające w ukryciu stany zapalne. Stan zapalny wpływa na produkcję zwiększonej ilości płynów zapalnych, które organizm wyrzuca przez skórę w postaci potu. Gdyby organizm był zdrowy, oczyściłby się przez nerki, natomiast pocenie się byłoby proporcjonalnie mniejsze. Owrzodzenia żołądka i opuszki dwunastnicy zdarzają się bardzo często u sportowców i osób ciężej pracujących. Dzieje się tak, bo wysiłek fizyczny wymusza większe spalanie produktów i częstsze zapotrzebowanie na nowe, które nie zawsze podawane są w porę. Powoduje to u nich częstsze wydzielanie się soków trawiennych na pusty żołądek i niszczenie go nimi. Jeżeli wtedy zaspokaja się apetyt potrawami szkodliwymi, dodatkowo uszkadza się śluzówkę. Wyjątek stanowią tu ostre przyprawy i warzywa. Wszelkie szkody powstałe z ich powodu są niewspółmiernie małe w porównaniu z zaletami o znaczeniu dezynfekującym i odtruwającym. Podsumowując swoje uwagi związane z nieodpowiednim odżywianiem się, nawołuję do przestrzegania następujących wskazówek: 1. Unikajmy stosowania potraw zbyt kwaśnych, zbyt słodkich, słonych, a także zbyt gorących i zbyt zimnych oraz smażonych 2. Spożywajmy potrawy pikantne, które skutecznie odkażają układ pokarmowy i bronią go przed ponownymi zat
ruciami 3. Codziennie spożywajmy ostre przyprawy i warzywa, również surowe 4. Okresowo odrobaczajmy z lamblii woreczek żółciowy, najlepiej wywarem z piołunu 5. Spożywajmy potrawy głównie gotowane i przyrządzane na tłuszczu roślinnym 6. Spożywajmy potrawy tłuste, wskazane dla osób ciężko ćwiczących lub pracujących 7. Jedzmy mało, lecz często w celu uniknięcia wydzielania się soków trawiennych na pusty żoądek i uszkadzania go nimi 8. Zamieńmy owoce na warzywa, ponieważ warzywa nie uszkadzają śluzówki, ani naczynek limfatycznych.

Adam Kuchna
Artykuł ukazał się w „Kulturystyce i Fitness” Nr 1/1999. © Copyright by Wydawnictwo KiF.

Komentarze: