G07

Zgrabna wysoka brunetka, bez grama nadwagi, o pięknych śnieżnobiałych zębach. Opalone  ciało, kształtne piersi wygina się na ekranie telewizora…ech, jest na co popatrzeć! Mężczyzna odrywa na chwilę wzrok od odbiornika, wykręca głowę w bok, a tu żona z lekką nadwagą, z plombą na jedynce, piersi też już nie takie jak kiedyś….ech, szara codzienność.

Warto się zastanowić, co w kobietach naszych czasów jest brzydkie a co piękne. Czy natura poradziła sobie z ideałem urody kobiecej dwudziestego pierwszego wieku?
Według dzisiejszych standardów ludzka kość zębowa jest zbyt żółta, należy ją wybielać.

Krzywy ząbek wymaga natychmiastowej wizyty o ortodonty. Naturalny kolor włosów jest szary, za mało błyszczący, nijaki. Naturalne piersi za mało krągłe i jędrne. Naturalne paznokcie mają zapracowane, nie mające czasu dla siebie kobiety. A już  szczytem braku dobrego smaku są zmarszczki, należy je dyskretnie likwidować, bo świat jest dla młodych, matka powinna wyglądać nie gorzej od córki.

Naturalny zapach ciała został uznany za smród. Największe fabryki perfum konkurują ze sobą aby wyprodukować sztuczne feromony. Jak tak dalej pójdzie, to żadnego faceta nie będzie  już kręciła natura. Może poza chirurgiem plastykiem,  bo ten będzie wietrzył grubszą forsę.

Kiedyś to facetom było fajnie, bo na ekranie filmowym widzieli to, co w szarym życiu.
W przedwojennych filmach grały kobiety grubsze i chudsze, młodsze i starsze. Filmowi amanci cenili sobie damskie krągłości. Zaokrąglony brzuszek był uznawany za bardzo kobiecy i seksowny, włosy były tam, gdzie chciała tego natura, nikogo nie raził celullit u dziewczyn tańczących w balecie.

Przeciętny mężczyzna,  który szedł ulicami swojego miasteczka, widział idące obok piękności, podobne do tych z filmu. Przedwojenny pan wiedział, że z kobietą, która mu się podoba, należy się ożenić, że dzieci powinny mieć tatę. Wiedział również, że jego piękna żona z czasem trochę się zestarzeje i przytyje.

W dzisiejszych czasach panowie mają się słabo, bo albo muszą płacić za zabiegi kosmetyczne swojej partnerki, albo finansować to, co nie zostało „poprawione na ładniejsze” podczas trwania jej poprzedniego związku. Ech, ciężkie czasy nastały dla mężczyzn, ale jeśli chcą  całować duże zmysłowe usta trzeba zapłacić, jeśli chcą oglądać piersi w odpowiednim rozmiarze, trzeba płacić, a jak już naprawdę mężczyzna jest spłukany, to chociaż musi dać stówkę na paznokcie.

Kobietom jest teraz dobrze, bo nie muszą być z tym jednym jedynym przez całe życie. A nuż okazałby się za skąpy?
A co z rzeszą tych mężczyzn, którzy wcale forsy nie mają?
Nie muszą martwić się tak bardzo, mogą przytulić się do swoich partnerek albo wykupić  pakiet do odbioru telewizji kablowej, nie jest drogi, cena: jedna usługa manicure i –  popatrzeć na te sylikonowe laleczki do woli.

Komentarze: