Siłownia tylko dla kobiet

Z siłowni Fit-Sun w Katowicach Ligocie mogą korzystać wyłącznie kobiety. I chwalą sobie, bo – jak mówią – nikt się na nie nie gapi i nie śmierdzi tu męskim potem. W tej siłowni nie znajdziecie przyrządów do modelowania bicepsów. Nie są potrzebne, bo mężczyźni nie są wpuszczani do środka. Kto nie zauważy informacji, że to klub wyłącznie dla kobiet, jest o tym informowany w recepcji.

Na pomysł, by zamknąć drzwi przed facetami wpadła Ewa Palka, instruktorka i właścicielka. Trafiła w dziesiątkę, bo dzięki temu ma coraz więcej klientek w różnym wieku. Kobiety wreszcie odetchnęły z ulgą. – Chwalą nas, że mogą teraz swobodnie popracować nad swoją sylwetką i nie są narażone na świdrujące spojrzenia mężczyzn. Zależy nam, aby zapewnić im komfort – mówi Palka.

Judyta Mucha, 31-letnia gospodyni domowa, z przyjemnością chodzi na siłownię Fit-Sun. – Zrzucam kilogramy, które zostały mi po ciąży. Gdyby na siłowni byli mężczyźni, wstydziłabym się rozebrać. Pewnie już nigdy nie zaczęłabym ćwiczyć. Zresztą mam złe wspomnienia. Gdy chodziłam na siłownię koedukacyjną, słyszałam głupie żarty facetów – mówi Judyta. Agnieszce Olesik, 39-letniej prawniczce, na siłowni ogólnodostępnej przeszkadzał przede wszystkim zapach męskiego potu. – Kiedy się tam wchodziło, trzeba było zatykać nos. W siłowni dla kobiet jest bardzo wesoła atmosfera, możemy o wszystkim pogadać i ćwiczyć nawet w bardzo skąpym stroju – mówi.

Monika Sobańska, wiceprezes Stowarzyszenia Aktywne Kobiety, współorganizatorka śląskiej Manify, apeluje, by na Śląsku powstawało więcej siłowni dla kobiet. – Są sytuacje, w których nieobecność mężczyzn jest dla kobiety czynnikiem wyzwalającym. Nie chce, aby „ślizgało się” po niej męskie oko. Właśnie takim intymnym miejscem powinna być siłownia. Są kobiety, które chodzą na fitness po to, żeby eksponować swoje ciało. Jednak większość ćwiczy po to, by poczuć się lepiej i piękniej. Siłownia dla kobiet to pomysł, który warto promować – mówi.

Magdalena Górna

źródło: gazeta.pl

Komentarze: