Otrzymaliśmy już wiele listów z prośbą o fachowe porady w kwestii treningu – stąd ten „kącik”. Będziemy udzielać wskazówek wszystkim zainteresowanym, ale przede wszystkim osobom, które dopiero niedawno rozpoczęły lub mają zamiar rozpocząć treningi kulturystyczne. Nasze rady, mamy nadzieję, uchronią wielu młodych ludzi przed popełnianiem podstawowych błędów, typowych zwłaszcza dla początkujących. Ja na przykład rozpocząłem treningi mając siedemnaście lat i kiedy patrzę teraz z perspektywy czasu, który minął, doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że gdyby wówczas ktoś doświadczony pokierował moimi pierwszymi krokami w siłowni, to cały wysiłek zostałby spożytkowany inaczej. Niestety, wiele lat treningu uważam przynajmniej połowicznie za stracone. Bardzo rzadko zdarza się, by doświadczony instruktor miał czas, a niekiedy nawet chęć poświęcenia swojej uwagi osobom, które rozpoczynają ćwiczenia. Trudno im się dziwić, że w natłoku wielu obowiązków nie udaje im się zająć każdym ćwiczącym z osobna. Z tego też względu nowicjusz powinien zadbać sam o swoje sprawy. Efekt jest taki, że osamotniony kandydat na mistrza działa na zasadzie przypadkowego naśladownictwa. Często ćwiczy nie to, co powinien i nie tak, jak powinien. Po oswojeniu się z atmosferą siłowni, zaczyna obserwować, jak ćwiczą zawodnicy wyróżniający się umięśnieniem spośród całej grupy. Nie ma w tym nic nagannego, gdyż właśnie takie osoby będą dla nowicjusza wzorami do naśladowania. On też, i to w krótkim czasie, zechce wyglądać tak jak oni, a może nawet jeszcze lepiej. Wzorując się na swoich idolach zakłada, że ci na pewno wiedzą, jak należy ćwiczyć prawidłowo, dlatego też uważnie przygląda się rodzajom stosowanych przez nich ćwiczeń, liczy serie, powtórzenia – i próbuje robić to samo. I to jest ten zasadniczy błąd nowicjusza! Początkujący musi trenować inaczej niż osoba wdrożona od lat do ćwiczeń siłowych. Odrębnym problemem jest odżywianie się nowicjusza. Podobnie jak u większości Polaków, jego dieta oparta jest na kanapkach, zresztą często połykanych w pośpiechu. Wygląda to mniej więcej tak: pierwsze śniadanie – kanapki, drugie śniadanie (jeżeli w ogóle jest!) – kanapki, potem obiad i znowu kanapki na kolację. Wcześniej, zanim rozpoczął on treningi, taki sposób odżywiania mógł być wystarczający. Teraz sytuacja diametralnie się zmieniła, organizm potrzebuje więcej składników odżywczych, wobec czego „stara” dieta wymaga radykalnych zmian. Ułożenie nowej jest wielką sztuką, z reguły przekraczającą możliwości nowicjusza. I znowu, jak przy treningach, rozpoczyna on samoedukację opartą na informacjach usłyszanych od osób ćwiczących, a z tym bywa różnie. Raz dowie się, że zjada za mało białka, więc połyka coraz więcej białych serów i jajek, innym razem usłyszy, że powinien jeść więcej węglowodanów, a ograniczać białko, w końcu jest zdezorientowany i może tylko powtórzyć za jednym z mędrców, iż wie, że nic nie wie. Mając na uwadze fakt, że metoda prób i błędów pasuje tylko do życia na bezludnej wyspie, postaramy się pokierować pierwszymi krokami nowicjusza. (opr. SŁ)

Artykuł ukazał się w „Kulturystyce i Fitness” Nr 3/1997. © Copyright by Wydawnictwo KiF.

Komentarze: