KurczTo się zdarza sportowcom i ludziom ciężko pracującymSportowcy cierpią najczęściej na kurcz zlokalizowany w trzech częściach ciała: w obrębie mięśni brzucha, mięśni łydki i przywodzicieli uda. Najmniejszy kłopot mamy z mięśniami brzucha. Wystarczy wygiąć tułów do tyłu, masując jednocześnie bolesne miejsce i kurcz szybko mija. Gorzej jest z łydką, a najgorzej z przywodzicielami uda. W tym drugim przypadku ból jest tak zaskakujący i silny, że człowiek zrywa się nagle w nocy z najgłębszego snu, biega po pokoju, próbując na różne sposoby pozbyć się dolegliwości.

Skąd bierze się kurcz? Najczęściej z powodu braku równowagi elektrolitowo-mineralnej oraz odwodnienia podczas ciężkiej pracy fizycznej lub treningu. Zdarza się też kurcz spowodowany różnicą temperatur, a jego objawy odczuwa się na przykład wtedy, gdy po intensywnym opalaniu się wskakujemy do zimnego jeziora lub rzeki. Jest to jednak o wiele rzadszy przypadek kurczu niż z powodu odwodnienia, aczkolwiek – mogący zakończyć się tragicznie, jeżeli jezioro jest głębokie w miejscu naszego zanurzenia się.Co robić, gdy łapie kurcz? Najlepiej jest, gdy uda się go „wyprzedzić”, czyli rozpoznać odpowiednią aurę na kilka sekund przed faktem. Otóż zanim dojdzie do spazmatycznego napięcia mięśni, odczuwamy coś w rodzaju lekkich drgawek, sygnalizujących miejsce oraz sam fakt nadciągania „burzy” Dzieje się tak na dwie-trzy sekundy przed spięciem. Już wtedy należy zareagować próbą rozciągnięcia mięśni z jednoczesnym masażem. Rozciąganie mięśni musi być jednak sterowane, tzn. nie wolno robić tego na siłę, należy zachować pewien luz, aby nie odpowiadać napięciem na napięcie. Nie wolno zatem robić gwałtownych ruchów, bo one mogą przyspieszyć kurcz.Gdy jednak nie zdążymy zadziałać zapobiegawczo, naciągamy obiema rękami palce u nóg w kierunku kości piszczelowej, a następnie masujemy łydkę. Gdy poczujemy ulgę, przejdźmy się po pokoju i znowu zróbmy sobie masaż, znowu naciągnijmy kilka razy palce u nóg.Przy kurczu przywodzicieli uda przydałaby się druga osoba do pomocy. Cierpiący kładzie się na brzuchu, a ktoś drugi masuje intensywnie mięsień dwugłowy uda wraz z przywodzicielami. Poszkodowany stara się w tym czasie rozluźniać mięśnie, chociaż od razu na pewno to się nie uda. Gdy nikogo nie ma w pobliżu, musimy sami dać sobie radę. Prostujemy nogę, chodzimy po pokoju i cały czas masujemy napięte spazmatycznie mięśnie. Zazwyczaj po kilku minutach kurcz mija, ale zagrożenie powtórką ciągle jest aktualne. Masaż i rozciąganie mięśni to tylko pierwsza pomoc. Dolegliwości należy pozbyć się najlepiej raz na zawsze poprzez uzupełnienie brakujących minerałów w organizmie.Czego nam trzeba? Przede wszystkim potasu. W krytycznej sytuacji sięgamy tak szybko, jak tylko można po torebkę Kalium effervescens. (Dobrze jest mieć kilka torebek w domu, bo kurcz każdemu może się zdarzyć – kupujemy w aptece bez recepty).UWAGA: Ponieważ nadmiar potasu może być dla odmiany szkodliwy dla systemu krążenia, więc nie przesadzajmy z dawkowaniem. Zwykle jedna torebka wystarczy, aby pozbyć się doraźnie dolegliwości. Potas w postaci Kalium effervescens wyrównuje szybko niedobór tego minerału, dzięki czemu kurcz nie powtarza się, ale na co dzień starajmy się stosować potas w łagodniejszej formie, a mianowicie mieszankę potasowo-magnezową pod nazwą Aspargin (bez recepty) oraz witaminę E, które to preparaty w sposób wystarczający uchronią nas przed kurczami.Niezależnie od tego starajmy się pić dużo wody mineralnej lub oligoceńskiej i – to na ogół wystarczy. W diecie warto uwzględnić banany, pomidory i pomarańcze jako źródła potasu. Po treningu konieczny jest stretching czyli rozciąganie mięśni.Przyczyną kurczu jest też często nadmiar testosteronu w organizmie. Nadmiar ten bierze się oczywiście za sprawą „kuracji” sterydowej. Jeżeli jeszcze kulturysta zażywa środki moczopędne, aby przed zawodami „wyostrzyć” mięśnie, czyli odwodnić je, musi być przygotowany na to, że kurcz złapie go w trakcie pozowania. Nie jest to reguła, ale warto się z tym liczyć i po prostu nie napinać mięśni do granic możliwości. A kuracja po zawodach – jak wyżej.Siedzimy w kinie, z ekranu wieje akurat kulminacyjną grozą, a my, zamiast dygotać łydkami ze strachu, błyskawicznie stajemy na baczność. Ludzie patrzą na człowieka jak na wariata – co się stało? Otóż – kurcz mięśni. Tego przykrego objawu nie da się odłożyć na później. Występuje niespodziewanie, w dowolnym czasie i miejscu.

Artykuł ukazał się w „Kulturystyce i Fitness” Nr 8/1997. © Copyright by Wydawnictwo KiF.

Komentarze: