Doktor Wyrostek radzi

Ochrona wątrobySterydy anaboliczne, stosowane nie leczniczo, lecz „sportowo”, powiększają różne części organizmu, między innymi wątrobę. Tego rodzaju rozrosty nie są akurat mile widziane. Względy zdrowotne przemawiają za tym, aby do zaburzeń wątroby nie dopuszczać.Jednym z leków spełniających funkcję zarówno leczniczą jak i profilaktyczną jest preparat homeopatyczny pod nazwą Homeodose 18. Kosztuje 6 złotych, można go kupić bez recepty zarówno w aptece homeopatycznej jak i ogólnej. Jego skuteczność została już potwierdzona w wielu przypadkach. Nie powoduje przy tym objawów ubocznych, nie ma też żadnych przeciwwskazań do jego stosowania.Homeodose 18 leczy marskość i przewlekłe zaburzenia wątroby, dolegliwości pęcherzyka oraz kolkę żółciową, zaburzenia wątrobowo-żółciowe połączone z bólem brzucha, wymiotami i biegunką oraz bóle wątroby. Jest niezawodnym środkiem profilaktycznym, stosowanym przy przedawkowaniu leków, które mogą negatywnie wpływać na wątrobę. Stanowi również barierę ochronną dla wątroby podczas suplementacji proteinowej. Niestety, nie chroni nerek, dlatego też mimo wszystko nie warto przekraczać dawki 2 g białka na kilogram ciała.Niedobór tlenu w komórkachNiezależnie od powyższych rozważań trzeba uświadomić sobie fakt, że sterydy działające androgennie przyspieszają zużycie tlenu w komórkach organizmu. Tłumacząc to na język bardziej zrozumiały można dowiedzieć się, że ograniczona dostawa tlenu wyzwala działalność wolnych rodników, a te z kolei uszkadzają komórki i w skrajnych przypadkach mogą zadziałać rakotwórczo. Konieczne jest przeciwdziałanie tym procesom.Najbardziej znana „odtrutka” to witamina E. Szwedzi wyprodukowali Astaxin (250 koron za 60 tabletek), który działa znacznie silniej niż witamina E, natomiast Francuzi i Niemcy wprowadzili na rynek Pycnogenol, który z czasem stał się obowiązkowym suplementem dla sportowców w USA.Wszyscy, którzy trenują lub ciężko pracują, nie powinni więc żałować sobie antyutleniaczy. Są to suplementy obowiązkowe! W naszych warunkach najtaniej wychodzi zakup witaminy E (niestety, tylko na receptę, ale za to taniej – ok. 2 zł), cynk i selen, witaminę C, beta-karoten oraz koenzym Q.Błędy w diecieWielu czołowych kulturystów zjada wieczorny posiłek potreningowy bogaty w białko, a ubogi w węglowodany. Błąd! Po treningu organizm musi odbudować zapasy glikogenu w wątrobie. Z białka ich nie weźmie, tylko z węglowodanów.Nie oznacza to jednak, że węglowodany są dobre na cały dzień. W większej ilości spożywamy je tylko po treningu i na śniadanie. Pozostałe posiłki powinny być bogate w białko, a ubogie w węglowodany. Należy też odzwyczaić się od słodzenia herbaty, albo zamienić ją na herbatki ziołowe, których i tak się nie słodzi. Miód i dżem trzeba traktować tylko jako smakołyki, a nie jako część naszej diety. Smakołyki dobre są dla dzieci, a nie dla kulturystów. Apetyt na słodkie potrawy musi być stopniowo ograniczany i zastępowany niesłodkimi owocami. Tylko osoby szczupłe, o szybkiej przemianie materii mogą sobie pozwalać na odstępstwa od tej reguły.Deser dla kulturystówPamiętajmy o tym, że „sportowe” owoce to te, które zawierają stosunkowo dużo kwasu i goryczki, a zarazem jak najmniej słodyczy. Unikajmy więc czereśni, gruszek, słodkich śliwek, pomarańczy, ananasów i moreli, jedzmy natomiast grejpfruty, brzoskwinie, agrest, wiśnie, poziomki, maliny, a spośród jabłek – antonówki, szare renety, kronselki, bojkeny.Z obserwacji wynika też, że kulturyści najchętniej piją sok pomarańczowy. To również błąd! Trzeba zastąpić go sokiem grejpfrutowym, który ma znacznie niższy wskaźnik glikemiczny (pozwala na obniżenie poziomu cukru we krwi).Miłośnikom gruszek i słodkich jabłek można tylko podpowiedzieć, aby swój skonsumowany nadmiar słodyczy wyrównali jak najszybciej Citroseptem, czyli wyciągiem z pestek grejpfruta. Jednak koszt tego super-gorzkiego specyfiku (który w codziennych dawkach należy rozpuszczać zawsze w soku grejpfrutowym, aby złagodzić smak) wynosi 60 złotych. Ale – jedno opakowanie wystarczy na miesiąc.Podpowiedź dla chudychZdarza się, że niektórzy kulturyści bardzo szybko tracą na wadze (czytaj: tracą mięśnie), gdy nie trenują przez kilka czy kilkanaście dni. Oczywiście nie należy wtedy oszczędzać na wodzie mineralnej plus dodatek pod postacią tabletek magnezowo-potasowych – Aspargin (cena około 8 zł).Jeżeli mimo to wciąż obserwuje się kataboliczne tendencje organizmu, warto zaopatrzyć się w glutaminę, która bierze aktywny udział w syntezie białek i ogranicza katabolizm.Aminokwasy na tłuszczykDo aminokwasów rozgałęzionych nie trzeba już nikogo przekonywać. Dobrze jest przy okazji wiedzieć, że ich spożywanie wpływa znacząco na redukcję tkanki tłuszczowej. Nie należy jednak przesadzać z wysokością dawek. Z wielu badań wynika bowiem, że zarówno 1 g na kilogram masy dziennie jak i 0,4 g daje taki sam efekt końcowy. Oczywiście, z korzyścią dla naszej kieszeni!Kreatyna to nie codzienna herbata!Kreatyny nie powinno się przyjmować non stop, jeżeli chce się poprawić wyniki. Organizm ma to do siebie, że reaguje przyzwyczajeniem na wszystko. Na tym zresztą polega zdolność adaptacyjna wszystkich organów. Reagują one najmocniej na bodźce w pierwszej fazie zadziałania. Najlepszym przykładem jest reakcja na antybiotyki. Zażywanie ich dłużej niż dwa tygodnie polecane jest jedynie w wyjątkowych przypadkach. Zwykły cykl trwa krótko, ponieważ organizm musi bronić się sam, a antybiotyk to przede wszystkim rodzaj „pierwszej pomocy”.Aby jakikolwiek lek lub suplement zadziałał po pewnym „regulaminowym” czasie stosowania, należy zwiększać dawkę. Taki sposób wymaga jednak zwiększonej pracy ze strony wątroby i nerek. Organy te mogą wtedy zareagować dwojako: albo zapaleniem, albo też zobojętnieniem. Obie reakcje są niepożądane.Wracając do kreatyny, trzeba mieć świadomość, że organizm reaguje podobnie również w tym przypadku. Po 4-5 tygodniach stosowania suplementu należy zrobić sobie taką samą pauzę, aby tenże suplement zadziałał według naszych życzeń. Po pauzie zaczynamy wszystko od nowa.Uprzedzam „degustatorów” anabolików, że również w ich przypadku obowiązuje ta sama zasada. Jeżeli już biorę określoną dawkę, a po miesiącu okazuje się, że nie ma upragnionych dalszych postępów, należy lek odstawić. Zwiększone w tym momencie dawki powiększają (wbrew obiegowym teoriom) przede wszystkim wątrobę i „zapalają” nerki. O ile wątroba regeneruje się stosunkowo łatwo, to leczenie układu moczowego, z prostatą włącznie, może trwać latami.Raz jeszcze przypominam: Coś przestaje działać – odstawiamy na jakiś czas!Dyskusje wokół witaminy CWitamina C jest katalizatorem wielu przemian zachodzących w organizmie. Sportowcy powinni zażywać jej więcej niż inni ludzie, ale dawka optymalna to – jak wynika z różnych badań – waha się od 500 mg do 1 g dziennie. Kalifornijscy naukowcy ustalili trzy lata temu, że 1 gram witaminy C sprzyja poprawieniu siły mięśni czworogłowych uda. Nie żadnych innych grup, ale właśnie czworogłowych! Jeżeli tak jest, spróbujmy nastawić się na trening tych mięśni, biorąc jednocześnie 1 gram witaminy C dziennie. A nuż potwierdzi się spostrzeżenie Amerykanów?Ponieważ do lepszego wchłaniania tej witaminy potrzebny jest „utrwalacz”, toteż powinno się zawsze zażywać jednocześnie Rutinoscorbin, pamiętając o tym, że jedna tabletka Rutinoscorbinu zawiera 100 mg witaminy C. Chodzi o to, aby nie przesadzić z dawkowaniem, ponieważ może się zdarzyć, że wysokie dawki witaminy C, zamiast pomóc, wypłukują ją samą z organizmu.Każdy organizm jest indywidualnym tworem natury. Wbrew teorii, warto więc wypróbować wysokość dawki (500 czy 1000 mg) na sobie: dobre samopoczucie – wi
ększa dawka, gorsze – zmniejszyć.Aktywacja insulinyNasz organizm podlega prawu homeostazy, czyli funkcjonalnej równowagi jednych tkanek w stosunku do drugich. Jeżeli ingerujemy w taki stan, zaburzamy równowagę, czego akurat organizm nie lubi. Nasza ingerencja ma sens jedynie wtedy, gdy już z jakichś przyczyn doszło do zaburzeń. Na przykład cierpimy na stany zapalne – zachodzi konieczność ingerencji za pomocą sulfonamidów lub antybiotyków.Do rodzaju nieuzasadnionych ingerencji natomiast należy stosowanie od razu dużej dawki suplementów (bez krótkiej fazy przygotowawczej) oraz – nagłe uwalnianie insuliny z trzustki do krwi. Gwałtowne zadziałanie insuliny jest być może dobre, gdy za nim stoi puchar wypełniony wysoką nagrodą, ale częsta prowokacja tego rodzaju nie służy dobrze naszemu zdrowiu. Dlatego też proponuję z rezerwą traktować „porady” skłaniające zawodników do mieszania kreatyny lub aminokwasów z sokiem winogronowym. Sok winogronowy bowiem (a w mniejszym stopniu sok pomarańczowy) ma wysoki indeks glikemiczny. Pijąc go, robimy prawdziwą rewolucję w trzustce. Mieszając go z suplementami, robimy rewolucję w wielu tkankach. Jesteśmy na topie przez godzinę lub dwie, a potem wracamy do takiej samej formy, w jakiej byliśmy przed piciem soku.Jaki to ma sens? Praktycznie żaden. Aby coś osiągnąć, trzebaby robić częste powtórki takich zaburzeń. Zupełnie bez sensu! Stare przysłowie mówi, że co nagle, to po diable. Formę sportową buduje się stopniowo. Taki system gwarantuje dopiero utrzymanie wyników na dłużej, a nie na krótki czas.Wniosek z tych rozważań taki, że suplementy należy mieszać z sokiem grejpfrutowym, który ma niski indeks glikemiczny, uwalnia insulinę powoli i dostarcza cukier z krwi do komórek mięśniowych STOPNIOWO ! Dzięki takiej metodzie nasz trening przebiegnie bez zrywów, ale jednak efektywnie, bo mięśnie będą systematycznie zaopatrywane w cukier, z którego powstaje energia.Uwaga: Nie polecam również soku jabłkowego jako czynnika orzeźwiającego. Zawiera on bowiem dużą ilość sorbitolu, a więc czynnika, który odwadnia organizm, zabierając mu przede wszystkim potas, co z kolei obniża wydolność treningową. Jeżeli już nie ma innego soku w sklepie, należy sok jabłkowy mocno rozcieńczyć wodą.Kontuzje i sportUprawiając jakikolwiek sport, narażamy się na kontuzje. Nie da się ich uniknąć, bo nasza ostrożność podczas treningu ma charakter raczej dość względny. Najwięcej osób cierpi na bóle stawów – barkowych, łokciowych i kolanowych. Jednym z medykamentów, które mogą poprawić wydolność naszych stawów, jest wyciąg z wiesiołka, Oeparol. Kosztuje około 15-20 złotych (w sklepach ze zdrową żywnością zawsze taniej niż w aptekach), jest więc dość drogi, bo powinniśmy stosować go prawie non stop z dutygodniowymi przerwami po każdych dwóch miesiącach. Zażywamy Oeparol w dawkach trzy razy dziennie po dwie kapsułki.Oeparol jest również pomocny dla osób przejadających się tłuszczami i węglowodanami. Daje znaczącą poprawę w przypadkach, gdy narzekamy na kłucie serca. Nie ma ubocznych działań, więc traktujmy go jako składnik naszej diety. Natomiast pauzy w spożywaniu Oeparolu potrzebne są dla zwiększenia jego efektywności bodźcowej.Wprawdzie w USA pojawił się już nowy preparat pod nazwą CMO, który – jak wynika z badań – daje świetne rezultaty w przypadku bolących stawów, to jednak jego cena jest jeszcze zbyt wysoka na nasze kieszenie. Dopóki więc CMO, (który, jak Oeparol, jest kwasem tłuszczowym) nie stanieje, musimy stosować to, co mamy pod ręką.Lek „na wszystko”Kulturystom po 40-tce warto zarekomendować Melatoninę. Jest to preparat, jak twierdzą badacze, działający odmładniająco, a zarazem ochronnie na organizm, zapobiegając zachorowaniom na raka lub na chorbę wieńcową. Jedno opakowanie w cenie 5 dolarów zawiera sto kapsułek, a ponieważ zażywa się tylko jedną tabletkę przed snem, więc nie jest to duże obciążenie finansowe, a korzyść może być znaczna. Sęk w tym, że Melatonina nie jest oficjalnie rozprowadzana w Polsce. W Ameryce kupuje się ją w sklepach spożywczych, u nas tylko w niektórych sklepach z odżywkami.

Komentarze: