Jak dożyć stu lat w dobrym zdrowiu? Sposób jest tylko jeden: należy w miarę możliwości spożywać produkty świeże, i unikać konsumpcji żywności konfekcjonowanej.

Jedynym tolerowanym przez organizm „dodatkiem” do żywności jest prekursor witaminy A – Beta karoten, szeroko stosowany do barwienia kolorami: czerwonym, żółtym i pomarańczowym takich produktów jak margaryny, sery, makarony itp. Inne barwniki sprawiają, że żywność jest bardziej atrakcyjna dla oka, za to mniej bezpieczna dla organizmu. Spośród prawie dwóch tysięcy dodatków smakowych najbardziej rozpowszechniony jest glutaminian monooctowy (MSG). Jest on szczególnie szeroko stosowany w restauracjach azjatyckich jako „uatrakcyjniacz” do gotowanej ryby lub do kurczaka z warzywami. Właśnie z powodu MSG niektórzy smakosze tych potraw mogą mieć sensacje żołądkowe, zgagę, bóle głowy i uderzenia krwi do twarzy. Z tego też względu gośćmi kuchni azjatyckiej nie powinny być kobiety w ciąży, alergicy i dzieci.

Pewien typ konserwantów zapobiega wzrostowi mikroorganizmów w żywności. Do nich należą cukier i sól – najstarsze substancje antymikroorganiczne. Najprostszymi przykładami konserwującego zastosowania cukru i soli: są konfitury i mięso. „Życie” produktu wydłużają też potas i sód.

Dodatki oceniane najbardziej negatywnie to nitryty. Są to sole, które dodawane do mięsa zachowują jego kolor np hot-dogi lub mięso gotowane, a także dodawane do produktu żywnościowych polepszają ich walory zapachowe i chronią przed mikroorganizmami. Nitryty są pod ciągłą obserwacją naukowców, ponieważ w związku z ich używaniem występuje niebezpieczeństwo przekształcania się ich w nitrozaminy, które w dużych dawkach powodują raka u zwierząt laboratoryjnych. Na szczęście u ludzi nie zaobserwowano jeszcze dotąd podobnych skutków.

Propionian sodu, polysorbat 80, acetat isobutylu oraz glutaminian sodu to dodatki do żywności, o których istnieniu każdy kulturysta powinien wiedzieć choćby dlatego, aby móc się ich wystrzegać. Nie jest to łatwe, ponieważ nasza żywność na długiej drodze przetwarzania stała się mieszanką znanych i nieznanych substancji. Szacuje się, że istnieje około 2800 składników funkcjonujących w przemyśle spożywczym jako dodatki. Rolnicy i ogrodnicy używają środków owadobójczych, chwastobójczych i grzybobójczych. Przechowywane płody, półprodukty i produkty są zabezpieczane środkami chemicznymi przed szkodnikami i utratą wagi. Przetwórcy żywności stosują chemikalia, aby zwiększyć lub ustabilizować zawartość składników odżywczych, ochronić towar przed zakażeniem mikrobiologicznym i zepsuciem. Okres trwałości produktów jest również zależny od stosowanych dodatków. Alternatywą wobec środków chemicznych jest napromieniowywanie żywności. Zabija ono mikroorganizmy, zapobiega kiełkowaniu i przedłuża okres przechowywania. Niestety, żywność nabiera przy tym właściwości radioaktywnych, co nie służy zdrowiu.

Szczególną funkcję pełnią antyutleniacze. Są to konserwanty zabezpieczające przed niekorzystnym działaniem powietrza na żywność. Aktualnie stwierdzono 27 takich składników, w tym kwas askorbinowy (witamina C) oraz tokoferol (witamina E). Do antyutleniaczy nowszej generacji należą BHT i BHA, powszechnie stosowane w wypiekach i snack-barach.

Wiadomo już, że BHT zabezpiecza zwierzęta przed rakiem, czyni to poprzez efekt antyutleniający, podobnie zresztą jak witamina E. Kłopot w tym, że nie zaobserwowano podobnych reakcji u ludzi. Polepszacze to dla odmiany żelazo, thiamina (witamina B1), ryboflawina (witamina B2) i niacyna (witamina PP). Jod dodaje się do soli, a witaminy A i D do produktów mlecznych.

Jak z tego przeglądu widać nie jest łatwo zrezygnować w życiu codziennym tego rodzaju dodatków, spośród których większość to dodatki niepożądane. Można tego wszystkiego uniknąć, a co najmniej znacznie ograniczyć poprzez spożywanie zdrowej żywności, której, na szczęście, jest u nas coraz więcej.

Artykuł ukazał się w „Kulturystyce i Fitness” Nr 2/1998. © Copyright by Wydawnictwo KiF.

Komentarze: