Uwagi na temat mięśni

Ulla-Britt Svensson, zamieszkała w Torsebro, w południowej Szwecji, jest jedną z najbardziej popularnych masażystek w tym rejonie. Pacjenci zgłaszają się do niej non stop, a lista zapisów jeszcze w sierpniu obejmowała już wizyty październikowe. Miałem okazję osobiście przekonać się o jej umiejętnościach, gdy dostałem się do jej „sali tortur”.

Na podstawie wieloletniego doświadczenia Ulla przekazała garść cennych uwag dotyczących zachowania muskulatury w najlepszej formie. Okazuje się, że sam trening, bez stretchingu, to bardzo niedoskonały sposób na poprawienie sylwetki. Rzecz bowiem w tym, aby rozluźnione mięśnie były naprawdę luźne, w przeciwnym wypadku powstają stany zwyrodnieniowe. A oto szczegóły: Dlaczego mięsień jest wciąż napięty, nieelastyczny, sztywny? Jest wiele przyczyn, a między innymi następujące: a) ciężka praca lub ostry trening b) nieskoordynowane ruchy podczas pracy lub podczas treningu c) niewłaściwa postawa d) brak aktywności ruchowej przez dłuższy czas e) ruchy jednostronne, nieurozmaicone f) kontuzja i ból. Mięsień, który jest narażony na ciężką pracę, reaguje stosunkowo szybko, kurcząc się i naprężając. Jeżeli po pracy (po treningu) mięsień nie zostanie rozciągnięty (stretching), pozostaje on w dalszym ciągu skrócony Staje się przez to sztywny, na skutek czego przeszkadza później mięśniowi sąsiedniemu, całej grupie mięśni sąsiednich lub mięśniowi antagonistycznemu (np. biceps – triceps) wykonywać optymalnie swoją pracę. Jeżeli taki stan trwa dłużej, a mięsień nie zostanie poddany masażowi lub stretchingowi, staje się prawdziwą przeszkodą dla pracy innych mięśni, a nawet słabnie. Usztywnienie mięśnia, jeżeli nie zostaje poddane procesowi regeneracji lub wręcz leczenia, doprowadza do powstania wadliwego wzorca ruchowego, do niewłaściwego rozłożenia siły na włókna mięśniowe i wreszcie do nieprawidłowej cyrkulacji krwi. Jak zaznacza się sztywność mięśniowa? Gdy siedzisz spokojnie przez jakiś czas, stajesz się zesztywniały lub zdrętwiały i pragniesz wstać oraz rozruszać się. To dzieje się instynktownie. I właśnie jednym z pierwszych symptomów skracających się mięśni jest to, że czujesz się w niektórych partiach sztywny, nie poddający się korekcie ruchowej, a jeżeli już, to tylko na krótko. Drugi symptom to zmęczenie, które może spowodować ból, gdy próbujesz ruszyć się nawet w porze odpoczynku. Możesz również przeżywać nieprzyjemne skurcze mięśni. Rzecz w tym, że ty sam nie dostrzegasz, iż stajesz się coraz bardziej usztywniony, za to twoje otoczenie dostrzega to. Sprawiasz na ludziach wrażenie, że za czymś nie nadążasz. Jakie są konsekwencje długotrwałego procesu skracania się mięśni? Otóż poskracane mięśnie ramion, barków lub grzbietu mogą dawać nieprzyjemne miejscowe odczucie, które rozszerza się na bóle głowy lub kręgosłupa. Sztywne mięśnie ramion mogą powodować bóle albo drętwienie w ramionach, dłoniach i palcach. Sztywne mięśnie przedramion mogą prowadzić do ich osłabienia, do miejscowych bólów w palcach, skurczów podczas trzymania długopisu oraz do bólu promieniującego w kierunku barków i pleców. W skrajnych przypadkach napięte mięśnie przedramion mogą zupełnie uniemożliwić funkcjonowanie dłoni i palców. Nie każdy wie, że sztywne mięśnie klatki piersiowej sprowadzają bóle tak podobne do bólów serca, że trudno je rozróżnić, a uzasadniona obawa, że okoliczność dotyczy właśnie serca, może zrodzić reakcje nerwicowe. Poza tym sztywne mięśnie klatki piersiowej mogą też doprowadzić do bólu ramion. Sztywne mięśnie długie grzbietu utrudniają naturalne poruszanie się, człowiek sprawia wrażenie kogoś o dwadzieścia lat starszego niż jest w rzeczywistości. Podobnie ma się rzecz ze skróconymi i sztywnymi mięśniami ułożonymi wokół bioder. Mogą one sprawiać ból lokalny, promieniujący do brzucha, do kręgosłupa i do nóg ze stopami włącznie. Sztywne mięśnie ud, łydek i stóp prowadzą z czasem do tego, że utrwala się wadliwy wzorzec funkcjonowania tych części ciała, wpływając negatywnie na mięśnie dwugłowe uda, na kręgosłup i na grzbiet. Kurcze w udach i w łydkach są najwyraźniejszym symptomem tego, że nasze mięśnie są sztywne i poskracane.

Aby zapobiec tym wszystkim niebezpieczeństwom, a także – aby zminimalizować skutki tego, co już stało się z naszymi mięśniami, należy nie tylko dźwigać ciężary lub ciężko pracować, ale również wykonywać pewne ćwiczenia, które usprawniają mięśnie. Niezwykle ważną sprawą jest dobór obuwia. Muszą to być buty pozwalające na swobodną cyrkulację krwi w stopach, muszą być stabilne oraz… muszą być wyrzucone na śmietnik, gdy zauważysz, że już zdzierają się nierówno podeszwy. Jeżeli robimy dużo ćwiczeń na grzbiet i nogi, a jednocześnie mamy słabe mięśnie brzucha, dramat powstaje samoistnie. W jamie brzusznej, nie zabezpieczonej dobrą muskulaturą, następuje zaleganie krwi, cyrkulacja nie jest taka, jaka być powinna. Pewne partie są niedotlenione. Brzuch, zamiast funkcji łącznika między „górą” a „dołem”, zamienia się w blokującą przeszkodę. Jest więc niezwykle istotne, aby większe ciężary na grzbiet i na nogi brać dopiero wtedy, gdy będziemy dysponować mocnymi mięśniami brzucha. Podczas martwego ciągu lub podczas przysiadu musimy czuć pewien względny komfort na całym odcinku poniżej żeber. Jeżeli w czasie przysiadu czujemy większy wysiłek ze strony brzucha niż ze strony mięśni nóg oznacza to, że ciężar wzięty na przysiad powinien być znacznie zmniejszony. W przeciwnym wypadku dojdzie do niepotrzebnego sztywnienia mięśni, które nie otrzymują potrzebnego zapasu krwi, a z nią tlenu. Początkującym kulturystom warto dać radę następującą: Nawet gdy ćwiczysz pewne partie jednego dnia, a inne partie drugiego dnia, to zmniejsz ciężar o połowę i poćwicz „dla zabawy” partie dziś nietrenowane, aby umożliwić w miarę swobodne ukrwienie również tych właśnie części ciała. Zapobiegnie to sztywności mięśni, do których krew mogłaby dochodzić tylko w ograniczonym zakresie. A mięśnie brzucha, nawet na luzie, ćwicz każdego dnia. Gdy ćwiczymy często wyciskanie sztangi na ławce, a zaniedbujemy grzbiet, mięśnie piersiowe są mocne, podczas gdy grzbiet jest słaby. Rezultat jest taki, że ramiona idą za mocno do przodu, następuje bowiem skrócenie mięśni z przodu, bo mięśnie z tyłu są luźne i „puszczają” tułów, powodując zaokrąglenie się pleców. Masażysta łatwo wyczuwa tak zwane węzły mięśniowe, które powstają na nierozciągniętej muskulaturze. Te właśnie węzły sprawiają, że mięsień jeszcze bardziej skraca się i słabnie. Mnóstwa problemów z ramionami można by uniknąć, gdyby muskulatura na plecach i na klatce piersiowej była poddawana regularnemu stretchingowi. Grzbiet stanowi wyjątkowo czułe ogniwo w organizmie. Ból po stronie grzbietowej oznacza, że miejsce to zostało w jakiś sposób podrażnione. Na przykład podczas wyciskania sztangi w pozycji stojącej albo też w siedzącej bez podparcia pleców. Jeżeli nawet opieramy plecy o ławkę skośną, to mimo wszystko należy ustawić ją pod takim kątem, aby czuć się względnie luźno. Nie można czuć zbędnego napięcia podczas opierania się, nie trzymając jeszcze sztangi w rękach. Warto wiedzieć przy okazji, że ból napięciowy głowy powstaje również wtedy, gdy mięśnie ramion i grzbietu są zmęczone, napięte lub sztywne i taki stan trwa dłuższy czas. Cyrkulacja krwi jest wtedy ograniczona, połączenia mięśniowe zakwaszone, a przez to muskulatura zostaje częściowo wyłączona z normalnego funkcjonowania, stając się niepotrzebnym obciążeniem, nierzadko zapalnym. Kwas mlekowy, który powstaje w takiej sytuacji, wyzwala ból w różnych częściach ciała. Kiedy wiąc czujemy sztywność mięśni pleców i barków, starajmy się wykonywać takie ćwiczenia, które stopniowo „rozładowują tłok” w tych częściach ciała. Może to być np. swobodny zwis na drążku w różnych uchwytach dłoni, zwis na drabinkach z wymachami tułowia na boki, podciąganie sztangi leżąc przodem (brzuchem do dołu) na ławce, rozpiętki siedząc lub leżąc z ciężarem takim, aby można było zatrzymać ruch w „ro
zpięciu” na kilka sekund. Mięśnie obfitujące w węzły powinny być w zasadzie rozmasowywane. Sam stretching nie od razu „wyrówna” te niepożądane pagórki mięśniowe, podczas gdy dobry masażysta robi to w ciągu dwóch seansów. Taki masaż to nie jest żadna pieszczota, ale twarde ugniatanie, wywołujące zazwyczaj dzikie okrzyki bólu ze strony „ofiary”. Jednym z masażystów, na którym wzoruje się Ulla-Britt Svensson jest fiński ciężarowiec Seppo Mikkola, ważący 103 kg. Traktuje on swoich pacjentów jak nie ubite jeszcze hamburgery. Pacjent, który po 40 minutach wychodzi z rąk Seppo, często musi parę minut odsiedzieć w poczekalni, a by przypomnieć sobie, skąd przyszedł i jak się w ogóle nazywa, ale zarazem czuje się tak, jakby narodził się na nowo. Poskracane i sztywne mięśnie to nie tylko kłopot z ruchomością. To również źródła miejscowych zakażeń, wynikających z niedokrwienia, niedotlenienia, a także z dysfunkcji nerwów obwodowych przebiegających przez te odcinki. Jeżeli zatem po treningu nie ma na miejscu masażysty, dobrze jest poprosić kolegę albo trenera, aby rozmasował nam węzły na plecach. Okazuje się bowiem, że wycinki węzłów, brane pod mikroskop, prezentują się jak tkanka martwicza. Według Seppo aż 70 procent wszystkich operacji przeprowadzonych na kręgosłupach jest całkiem niepotrzebne. Wystarczy bowiem w odpowiednim czasie wykonywać regularny stretching lub poddawać się masażom, co zapewniłoby dostateczne ukrwienie i natlenienie wszystkich tkanek, które z czasem ulegają zwyrodnieniu. Artykuł ukazał się w „Kulturystyce i Fitness” Nr 5/1999. © Copyright by Wydawnictwo KiF.

Komentarze: