Doktor Wyrostek radzi.

Jak zwykle – stawy

Ten kłopot będzie nam towarzyszył do końca życia, bo – jak się okazuje w praktyce – nasze stawy mają limitowany okres trwałości, a na skutek „zmęczenia materiału” mogą się zepsuć, co zresztą następuje wcześniej lub później, ale jednak zawsze. Aby zapobiegać przykrym następstwom, należy stosować profilaktykę już przy minimalnym odczuwaniu, że w ogóle stawy się ma. Z dotychczasowych obserwacji wynika, że najskuteczniej działa preparat pod nazwą Reumaphyt (wyciąg z ziela harpagonu), ale nie oznacza to wcale, że nie można dodatkowo korzystać z innych pomocy. Taką pomoc stanowi Bio-Glukozamina lub Glucosamine Sulfate.

Lek ten jest niezbędny do budowy i utrzymania zdrowej chrząstki, pomaga organizmowi w regeneracji tkanki łącznej, dzięki czemu powiększa się motoryka stawu, mniej więcej w takim stopniu, jak po stosowaniu kuracji za pomocą niesterydowych leków przeciwzapalnych, które dzisiaj już są ordynowane raczej tylko w stanach ostrych. Podawanie ich w stanach przewlekłych nie ma sensu.

Glukozamina przyjmowana doustnie dociera szybko do miejsc, gdzie powinna rozpocząć się regeneracja chrząstki i tam jest magazynowana.

„Zmasowany atak” na przewlekle bolące stawy to jednoczesne używanie Glukozaminy, Reumaherbu i Reumaphytu. Po 2-3 miesiącach powinniśmy czuć się jak samochód na nowych amortyzatorach.

Ostry ból w stawie

Na rynku powinien się już pojawić, albo też pojawi się niebawem, lek, który uzupełni naszą apteczkę, wypełnioną głównie preparatami roślinnymi, ale również lekami pierwszej pomocy. Takim lekiem pierwszej pomocy jest Elmetacin w aerozolu. To nowość, bo Elmetacin należy do grupy Diklofenaku, a więc jest niesterydowym środkiem przeciwzapalnym, tyle że środki te dotychczas istniały w postaci tabletek lub ampułek. Aerozol jest bardzo dobrze przyswajany przez tkanki. Stosuje się go w przypadkach ostrych, kiedy odczuwamy ból w konkretnym miejscu na skutek urazu – przy zapaleniu ścięgien i pochewek ścięgnistych, przy zesztywnieniu stawu barkowego, zapaleniu mięśni i torebek stawowych oraz w razie zwichnięć, skręceń i stłuczeń.

Bolesne miejsce spryskuje się 3-5 razy dziennie, naciskając aplikator 10 razy przy każdym stosowaniu. Pojemnik należy wtedy utrzymywać w pozycji pionowej. Nie wolno natomiast stosować leku na rany otwarte.

Objawy niepożądane zdarzają się bardzo rzadko, a trzeba mieć na uwadze fakt, że Elmetacin w aerozolu to preparat bardzo pomocny i powinien on na trwałe zagościć w apteczce sportowca.

Jeszcze raz stawy – teraz pod kontrolą lekarską

Płyn stawowy w zwyrodniałym stawie kolanowym charakteryzuje się obniżoną elastycznością i sprężystością, co sprawia, że rozpoczyna się przewlekły proces zapalny. Niesterydowe leki przeciwzapalne (o których wspomniałem wyżej) stanowią w takim przypadku tylko pewien rodzaj protezy (pomijając bolesny stan ostry, o którym również przeczytaliście wyżej). Nowoczesna terapia rezygnuje z tego rodzaju leków na rzecz preparatu najnowszej generacji o nazwie Synvisc. Ma on postać roztworu do wstrzykiwań (2 ml w jednej ampułce). Roztwór ten posiada właściwości podobne do klinicznie prawidłowego płynu maziówkowego młodych osób.

Jeżeli zatem wstrzyknie się Synvisc dostawowo, wówczas właściwości mechaniczne zmienionego zapalnie płynu maziówkowego automatycznie ulegają poprawie, bo zostaje przywrócona normalna ruchomość w stawie.

Synvisc podaje się w postaci 3 injekcji dostawowych w odstępach tygodniowych, ale zabieg ten powinien być dokonany pod kontrolą lekarza ortopedy.

Z badań statystycznych wynika, że w ciągu 48 godzin u 3 procent pacjentów może wystąpić ból, obrzęk lub wysięk w okolicy stawu. Są to jednak dolegliwości przemijające, które nie mają wpływu na pożyteczne efekty terapeutyczne leku.

Jak z powyższego przeglądu leków widać – na stawy istnieje dla każdego coś potrzebnego. Z Synviscu korzystają już od paru lat, i to z doskonałym skutkiem, nie tylko sportowcy, ale również zwykli śmiertelnicy w państwach zachodnich. U nas nadal trujemy się niesterydowymi lekami przeciwzapalnymi, które – jak przeczytaliśmy wyżej – stanowią tylko protezę. Czasową protezę! Ale na pociechę podam, że w Polsce już do środowiska ortopedów wkracza „moda” na Synvisc, co dobrze wróży naszym zrujnowanym stawom.

Homeopatia dostawowa

W homeopatię można nie wierzyć, ale nie ma żadnych przeciwwskazań, aby leczyć się według obowiązujących w niej reguł. Jest wiele preparatów homeopatycznych, które dały radę chorobom, zdawałoby się, nie do wyleczenia w inny sposób.

Kiedy boli bark, a jest to chyba najczęstszy kłopot u kulturystów wyciskających duże ciężary na ławce, to warto spróbować preparatu o nazwie Ferrum metallicum lub Ferrum phosphoricum 5 CH. Właśnie tak trzeba powiedzieć w aptece homeopatycznej: „Ferrum metallicum 5 CH”.

Lek ten stosujemy następująco: 5 granulek wkładamy pod język co godzinę przez 2 dni, a później 5 granulek tylko 3 razy dziennie.

Literatura podaje znaczącą liczbę przypadków, w których doszło do wyleczenia takim właśnie sposobem. A sposób ten polega – jak zwykle w homeopatii – na działaniu, podczas którego organizm sam sobie „daje kopa” do przebudowy organu chorego na zdrowy.

Obowiązkowy masaż dziąseł

Zęby myjemy z przyzwyczajenia dwa razy dziennie, co w miarę dobrze o nas świadczy, a dlatego w miarę, bo dentyści-perfekcjoniści zalecają mycie zębów po każdym posiłku. Byłby to luksus absolutny, ale czasem również kłopot, wobec tego pozostawiamy ten kłopot do indywidualnego uznania, natomiast nasze zalecenia dotyczą dziąseł.

Na pewno każdy wie, co to jest parodontoza, niektórzy nie tylko wiedzą, ale również czują. Kto jeszcze nie wie, temu rysuję obraz tej choroby: szyjki zębowe odsłaniają się coraz bardziej z dziąseł, stanowi takiemu towarzyszy lekki ból, a podczas wypicia płynu zimnego lub gorącego ból jest już mocno odczuwalny. Idziemy do dentysty, aby coś z tym fantem zrobić i słyszymy, że w zasadzie to powinno się jak najszybciej zrobić kilkanaście plomb, bo tyle akurat szyjek już zdążyło się odsłonić, a niebawem z tego powodu w ogóle trudno będzie coż zjeść.

Na parodontozę nie wymyślono na razie nic radykalnego, prawdopodobnie dlatego, że nie udało się jeszcze ustalić przyczyn powstawania tej choroby. Pojawił się natomiast lek, który regeneruje dziąsła, pozwalając przy tym przynajmniej na połowiczne załatwienie sprawy w sposób skuteczny. Lek nazywa się Baikadent, kosztuje 6 złotych i działa tak szybko, że aż trudno czasem uwierzyć. Nasze obolałe szczęki łapią świeży oddech (dosłownie) już na drugi dzień po użyciu leku. Jest to żel, którym należy smarować dziąsła, najlepiej po jedzeniu i po piciu, aby pozwolić mu dłużej zadziałać. Wcieranie powinno być w pierwszym miesiącu robione cztery razy dziennie, a później dwa razy. Tkanka dziąsłowa regeneruje się stosunkowo szybko, co sprawia, że dostrzegamy, jak zęby wtapiają się z powrotem w dziąsła. Wprawdzie nie do końca, ale i tak będzie to luksus w porównaniu z uczuciem, którego doznawaliśmy wcześniej, nawet podczas mycia zębów. Masaż dziąseł nie jest stresujący, bo lek ma przyjemny smak.

Natomiast naszą pastą do zębów powinien być Sulphodent. To mineralna lecznicza pasta do zębów, jak najbardziej wskazana przy parodontozie. Zawiera ona sól mineralną i solankę siarczkową z uzdrowiska Busko-Solec, która odżywia dziąsła.

Na zimowe przeziębienia

Najpopularniejszy obecnie „łamacz grypy” to lek homeopatyczny produkcji francuskiej Oscillococcin. Działa zarówno zapobiegawczo, jak i leczniczo. Zaleca się nawet, aby w okresie rozpowszechnionej grypy przyjmować Oscillococcinum profilaktycznie w ilości jednego flakonika mikrogranulek tygodniowo. Jeżeli dolegliwości chorobowe już się rozpoczęły, to należy jak najszybciej zażyć pierwszą dawkę leku.

Homeopatycznym lekiem o charakterze jednocześnie przeciwzapalnym i przeciwkaszlowym jest Stodal. Można go stosować w syropie lub w granulkach. Stodal ma to do siebie, że reaguje „poprawnie” zarówno na suchy, jak i na mokry kaszel, a więc pacjent nie musi zastanawiać się, jaki rodzaj kaszlu go akurat męczy. W Stodalu znajduje się składnik pod nazwą benzydamina, który nie tylko działa przeciwzapalnie, ale również ma właściwości miejscowo znieczulające, dzięki czemu ból jamy gardłowej jest odczuwalny tylko w minimalnym natężeniu.

A tak w ogóle to pamiętajmy, że przeziębienie łapie się najczęściej od wilgoci w naszych butach oraz od nieosłoniętego szalikiem gardła na świeżym (ale zimnym) powietrzu.

Artykuł ukazał się w „Kulturystyce i Fitness” Nr 7/2003. © Copyright by Wydawnictwo KiF.

Komentarze: