W pierwszej połowie XX wieku kulturyści trenowali wszystkie grupy mięśniowe na każdym treningu, z konieczności więc nie mogli wykonywać dużej liczby serii na każdą z tych grup, bo nie starczało im na to już czasu. Z początkiem lat 80. metodyka treningów zaczęła zmieniać się w kierunku robienia w seriach zbyt dużej liczby powtórzeń, co też nie było rozwiązaniem dobrym.

Jest pewien limit dotyczący czasu utrzymywania dużej intensywności ćwiczeń podczas treningu. Jeżeli czas ten zostanie przekroczony, to trening traci na swojej efektywności. Ponadto nie jest możliwe utrzymywanie odpowiedniej aktywności ze strony układu hormonalnego, który warunkuje korzystne zmiany pod wpływem bodźców siłowych.
Na treningu nie powinno się robić zbyt dużej liczby serii ponieważ dochodzi wtedy do wielu niekorzystnych zmian organicznych, chyba że ktoś wykonuje trening o charakterze rekreacyjnym (serie nie zmuszające mięśnie do zbyt dużego wysiłku). .

Poszukując nowych metod treningowych zwróciłem uwagę na metodę polecaną przez amerykańskiego trenera Grega Merritta. Jest to metoda dużej liczby  serii rozłożonych na 8 różnych ćwiczeń. Według niego na mięśnie grzbietu i ud należy robić od 18 do 26 serii (dotyczy każdego z tych mięśni), na mniejsze zaś mięśnie od 15 do 20 serii. Rozwiązanie o tyle interesujące, że pozwala stymulować trenowaną grupę mięśniową w sposób bardzo wszechstronny.

Ciąg dalszy KiF nr 2/2016 – Kup bądź zamów prenumeratę

Bez tytułu

Komentarze: