Czy można trenować pod kątem redukcji tkanki tłuszczowej bez stosowania treningu aerobowego? Pytanie wydaje się być nie na miejscu, bo nikt nie kwestionuje przydatności treningu aerobowego (wydolnościowego), w  celu pozbywania się nadmiaru tkanki tłuszczowej. Jest jednak w ono w pełni zasadne, bo być może treningi aerobowe nie są konieczne.

W latach 70. oraz na początku lat 80. XX w. trening aerobowy nie był znany, a zatem nie był też wykonywany na siłowniach, a mimo to najlepsi kulturyści świata uzyskiwali stan głębokiego odtłuszczenia ciała. Działo się tak za sprawą  wydłużonych, niezwykle wyczerpujących treningów siłowym oraz katorżniczej diecie, w której była szczątkowa ilość węglowodanów.

Obecnie ten stary sposób redukcji nadmiernej ilości tkanki tłuszczowej powraca w nowoczesnym wydaniu, wsparty najnowszymi wynikami badań naukowych opublikowanych przez sławnego eksperta od fizjologii i kinezjologii z University of Connecticut, prof. dr Williama Kreamera [Sports Med. 2005;35(4)]. Wyniki tych badań „wcielił z życie” znany trener sportów sylwetkowych, Charles Poliquin opracowując system GBC („German Body Composition Training” – Niemiecki trening na zmianę składu ciała).

Nazwa systemu GBC wywodzi się od kraju pochodzenia, ale cała idea ma swoje rumuńskie korzenie: system GBC oparty został na koncepcji rumuńskiego naukowca Hala Rambiego, który zbiegł do Niemiec Zachodnich przez „żelazną kurtynę” i kontynuował tam badania, które doprowadziły go do odkrycia, że szlak metaboliczny kwasu mlekowego jest skuteczniejszy w spalaniu tkanki tłuszczowej niż szlak przemian tlenowych.

O skuteczność tej metody nie musimy się obawiać – sprawdzała się w przeszłości, sprawdzi się i teraz. Jesteśmy w tej lepszej sytuacji, że do pomocy mamy tabele indeksów glikemicznych, które umożliwiają nam lepszą manipulację  żywnością, chociaż, co należy bardzo wyraźnie podkreślić,  program żywieniowy nie jest mocną strona systemu GBC. Po prostu jeszcze go nie opracowano. W takiej sytuacji trzeba się kierować ogólnymi wytycznymi, na przykład dietą paleo, ale o tym później.

W zasadzie, dlaczego mielibyśmy rezygnować z ćwiczeń aerobowych i wprowadzać system GBC, w którym nacisk się kładzie na morderczą intensywność ćwiczeń. Dlatego, że szlak metaboliczny kwasu mlekowego jest skuteczniejszy w spalaniu tkanki tłuszczowej niż szlak przemian tlenowych.

Podwyższony poziom kwasu mlekowego we krwi prowadzi do spadku pH krwi, a to jest dla mózgu sygnałem do zwiększonego wydzielana hormonu wzrostu. To z kolei prowadzi do większego spalania tkanki tłuszczowej niż w przypadku treningu aerobowego. Na ile wzrasta wydzielanie hormonu wzrostu? Badania wykazały, że trening siłowy z krótkimi przerwami (poniżej 60 s) między seriami może prowadzić nawet do 9-krotnie większego wydzielania tego hormonu niż w warunkach normalnych. To jest więcej niż zawodowi kulturyści wstrzykują sobie każdego dnia!

Ale czy dzieje się tak naprawdę? Poliquin tak to komentuje – „Wiele osób z branży wyraża sceptycyzm co do tego, że stymulowane ćwiczeniami wydzielanie hormonu wzrostu jest na tyle duże, aby wywołać intensywniejsze spalanie tkanki tłuszczowej, ale moje osobiste doświadczenia z wieloma zawodnikami potwierdzają ten efekt.

Więcej informacji o tej metodzie znajdziecie w KiF nr 3/2015

Komentarze: