Uważa się, że to osoby otyłe mają większe szanse na choroby związane z układem krążenia. Jak się jednak okazuje, to osoby szczupłe wykazują większe ryzyko zgonu niż osoby z nadwagą. Jak to możliwe?

Co ciekawe, ale w ostatnim czasie ukazało się wiele prac, ktore mówiły, że z nadawagą i lekko otyłe mogą być mniej narażone na zgon niż osoby szczupłe – tak donosi dziennik „Rzeczpospolita”.

– „Otyłość jest uważana za czynnik ryzyka chorób układu krążenia, jednak kilka badań wykazało, że osoby z niskim wskaźnikiem masy ciała (BMI) mają większe ryzyko zgonu z powodu tych schorzeń niż osoby z wyższym BMI, tj. nadwagą lub otyłością pierwszego stopnia” – przypomniał dr Takanori Nagahiro z Uniwersytetu Miasta Nagoja w Japonii. Zjawisko to określane jako „paradoks otyłości” było opisywane m.in. wśród pacjentów z niewydolnością serca, chorobą wieńcową, cukrzycą oraz po udarze mózgu.

Jedno z badań przeprowadzone zostało na olbrzymiej grupie młodych kobiet (260 tys.) w wieku rozrodczym, które nigdy nie miały problemów z układem krążenia.

Wśród kobiet były te szczupłe jak i otyłe. Okazało się, że nadwaga i otyłość nie wiązały się z wyższym ryzykiem zawałów czy udarów.

-„Nasze badania wskazują, że otyłość sama w sobie nie jest czymś najgorszym, jeśli młoda kobieta nie ma żadnego zaburzenia metabolicznego. Jednak ponieważ obserwacje te były prowadzone w stosunkowo krótkim okresie, a otyłość w miarę upływu czasu zwiększa ryzyko problemów metabolicznych, wysunęliśmy hipotezę, że może istnieć okienko, w którym zdrowa pod względem metabolicznym lecz otyła kobieta może spróbować schudnąć i zmienić styl życia, a w ten sposób poprawić swoje prognozy zdrowotne” – powiedziała prezentująca wyniki dr Miechelle Schmiegelow ze Szpitala Gentofte w Hellerup w Danii.

Wynikiem badań była zmiana teorii jako kilka zbędnych kilogramów jest niebezpiecznie dla naszego zdrowia. Chodzi raczej o zdrowie metaboliczne (możliwość wystąpnie cukrzycy, nadciśnienia itp). Badanie te analizowano także z wynikami badań zebranych od ponad 3400 francuskich pacjentów ostrego dyżuru po zawale.

W ciągu pięciu lat najwyższą śmiertelność stwierdzono w najszczuplejszej grupie (o BMI poniżej 22 kg/m2, przy czym od 18,5 stwierdza się niedowagę), a w grupie najbardziej otyłej (BMI powyżej 35) ujawniła się ona po 3 latach obserwacji. Najmniej narażone na zgon były osoby z łagodną otyłością i nadwagą oraz o BMI od 22 do 25, czyli o prawidłowej wadze.

Jeśli chodzi o cyferki, to największą śmiertelnośc miały kobiety z obwodem w pasie powyżej 100 cm, a u mężczyzn powyzej 115 cm. -” Oznacza to, że najwyższe ryzyko zgonu u osób, które przeżyły zawał serca związane jest z małą oraz bardzo dużą masą ciała, a także dużym obwodem w pasie. Nie jest dobrze być zbyt szczupłym, zbyt otyłym, ale jest jeszcze gorzej, gdy mamy duży brzuszek” – oceniła dr Simon.

Wyniki tych badań powinny dac do myślenia, że powinniśmy skupić się bardziej na naszym mebtabolizmie i predyspozycjach do pewnych schorzeń a niekoniecznie na samej wadze. Oczywiście jest także potwierdzone, że przy mniejszej masie ciała człowiek funkcjonuje aktywniej oraz czuje się po prostu zdrowiej.

Komentarze: