W porównaniu z latami wcześniejszymi, kiedy narzekaliśmy na niedobór towarów spożywczych, teraz jest ich wręcz zatrzęsienie. Niewystarczająca jest natomiast ich wartość odżywcza. Może trudno to sobie wyobrazić, ale przeciętny obywatel krajów wysoko rozwiniętych ma niedostatek kwasu foliowego, cynku oraz selenu oraz niektórych witamin. Z badań przeprowadzonych na terenie Niemiec, Francji i USA, w czym brało udział ponad 80 tysięcy ludzi wynika, że niedobór wymienionych wyżej składników towarzyszy aż 90 procentom ludności. W rezultacie wszystkie schorzenia, jakim ulegli ci ludzie, są następstwem wadliwego odżywiania.

Jeżeli mamy wątpliwości co do zasobu witamin w organizmie, możemy przekonać się o tym w bardzo prosty sposób – badanie jednego składnika kosztuje około 40 zł. Pamiętajmy przy okazji, że niedobór witaminy B12 skutkuje systematycznie zmniejszającym się zapasem czerwonych ciałek krwi, a w dalszej perspektywie anemią i powikłaniami neurologicznymi.

Proszę sobie wyobrazić, że w 129 badaniach na terenie Niemiec okazało się, iż suplementacja witaminami antyoksydacyjnymi zmniejszyła ryzyko zachorowania na raka aż o 50 procent.

Kwas foliowy zapobiega zawałom serca, do czego również przyczynia się witamina E.
Wszystkie witaminy i minerały są niezbędne dla poprawienia funkcji układu immunologicznego. Jeżeli zatem z powodu fatalnie przygotowanej żywności nie mamy szans na dostarczenie organizmowi tego, czego potrzebuje, to nasza odporność słabnie, a organizm jest narażony na ataki substancji chorobotwórczych.

Rola witamin w przemianie materii

Metabolizm, czyli przemiana materii, to całokształt przemian chemicznych i energetycznych, zachodzących w organizmie żywym. Osią tych przemian są z jednej strony procesy biosyntezy (anabolizm), a z drugiej procesy rozpadu (katabolizm). Dostarczają one  energii dla wszelkich czynności życiowych. Rolę oleju opałowego, który porusza tę nieustającą fabrykę życia, grają właśnie substancje, o których mowa.

Aby nie być gołosłownym, podaję następujące dowody:

a) Witamina C bierze udział w 15 tysiącach (!) różnych procesów metabolicznych, poczynając od wpływu na działanie hormonów aż po spalanie tkanki tłuszczowej

b) Witaminy grupy B biorą udział we wszystkich reakcjach metabolizmu energetycznego, a ponadto kierują metabolizmem nerwowym

c) Przy niedoborze 47 koniecznych do życia substancji odżywczych metabolizm ulega spowolnieniu, a system odpornościowy (immunologiczny) traci swoją „siłę rażenia” wobec niebezpieczeństwa.

d) Wapń służy jako budulec kości

e) Cynk bierze udział w tworzeniu 200 enzymów, a magnez – 400 enzymów

f) Mikro- i makroelementy potrafią wiązać metale ciężkie i umożliwiać ich wydalanie, a także dbają o to, aby substancje odżywcze docierały do komórek

g) Witaminy antyoksydacyjne – A,C i E chronią komórki przed wolnymi rodnikami – unieszkodliwiają je zanim dotrą do celu, a dzieje się to w ścisłej współpracy z selenem, cynkiem, miedzią i żelazem

 

Podstępne rodniki

Są one naturalnym produktem metabolizmu, bo powstają tam, gdzie tworzy się energia oraz wszędzie tam, gdzie dochodzi tlen i światło. Producentem tych mikroskopijnych stworów jest również stres – im dłużej trwa, tym większa jest ilość rodników, czasami trudnych do zwalczenia.

Rodniki atakują wszystko na swej drodze, starają się „wydeptać” ścieżki dla czynników chorobotwórczych. Robią to po „trupach komórek”, niszcząc najpierw ich błony i niszcząc nasz materiał genetyczny DNA. Zakłócają komunikację między komórkami, które w tej sytuacji stają się bezbronne. Ich bezbronność nie oznacza, że nagle przestały działać, wszak metabolizm nadal trwa, jednak ten metabolizm ulega teraz mutacjom, a więc stają się poletkiem dla narodzin nowotworów.

Na skutek ataku rodników jełczeją  składniki tłuszczowe, a zjełczałe przyklejają się do tętnic, tworząc tam zmiany miażdżycowe.

I wreszcie, jak twierdzą wszyscy badacze tego problemu – wolne rodniki wpływają na proces starzenia się organizmu, ponieważ to one doprowadzają do wspomnianych wcześniej zmian genetycznych i pogarszającej się przemiany materii. Na czym dokładnie polega starzenie się? Otóż na nieustannym rozpadzie komórek nerwowych.

 

Ryzykowne niedobory

Niemiecki autor bestsellerów z dziedziny dietetyki oraz  procesów metabolicznych,  Andreas Jopp wymienia trzy główne czynniki prowadzące do powstania chorób układu krążenia:

1. Zjawisko zapchanych tętnic, któremu towarzyszy zbyt mała ilość witaminy C, E i selenu

2. Wysoka wartość homocysteiny we krwi, co jest spowodowane  małą ilością kwasu foliowego i witaminy B12

3. Nadciśnienie tętnicze w wyniku braku magnezu.

Jeszcze w latach 80. panowało przekonanie, że zasadniczym czynnikiem ryzyka w naczyniach krwionośnych jest cholesterol. Dziś już wiadomo, że  cholesterol dopiero wtedy jest groźny, gdy jełczeje, bo został utleniony przez rodniki, a było to możliwe z powodu niskiej zawartości witamin C i E –  antyoksydantów (antyutleniaczy). Z badań wynika, że im większe zaopatrzenie w witaminę E, tym rzadziej jełczeje cholesterol.

Niestety, zjełczały cholesterol to dopiero następstwo braku witaminy E. Teraz wiecie, od czego powinno zaczynać się leczenie?

Andreas Jopp, powołując się na wyniki badań przeprowadzonych w USA, w Niemczech i w Anglii, uzasadnia swoją tezę statystycznie:

1) Wysoka wartość cholesterolu –  przyczyną zawału w 29%
2) Wysokie ciśnienie – przyczyną zawału w 25%
3) Niska wartość witaminy E we krwi – przyczyną zawału w 70% przypadków.

 

Sposoby na obniżenie ryzyka

Im więcej jemy pokarmów bogatych w tłuszcz, tym więcej potrzebujemy witaminy E, aby nie dopuścić do jełczenia (utleniania) tego tłuszczu. Specjaliści zalecają zażywanie 100 do 200 mg witaminy E dziennie, aby zapobiec chorobom układu krążenia. 100 lub 200 mg to tylko jedna kapsułka.

Okazuje się jednak, że przyjmowanie tej witaminy w ilości zwiększonej, np. 300 mg powoduje zmniejszenie ryzyka o 34%. Ale jeszcze w 1996 roku opublikowany został w Cambridge (Wielka Brytania) wynik badań , z którego dowiadujemy się, że gdy podawano dawkę w granicach 400-800 mg witaminy E, zagrożenie zawałem zmniejszyło się o 75%.
Jopp ubolewa, że lekarze nie polecają pacjentom wykonanie badań na poziom witaminy E, co mogłoby stać się podstawą do rzetelnego diagnozowania. Nieznajomość tematyki określającej wpływ witamin na zdrowie czyni lekarzy niekompetentnymi w tym, co robią.

Tymczasem witamina ta:

a) Sprawia, że płytki krwi stają się mniej klejące i dzięki temu rzadziej przyklejają się do arterii

b) Rozrzedza krew, co sprawia, że przepływ przez zwężone naczynia jest łatwiejszy

c) Zmniejsza krzepliwość krwi i w ten sposób zmniejsza ryzyko zablokowania dostępu do serca przez ewentualny zator, który mógłby być powodem zawału

d) Zmniejsza czynniki zapalne, podobnie jak aspiryna, co ogranicza tempo zmian w naczyniach.

Ponieważ naukowcy przyjmują, że minimum ochrony dla serca ze strony witaminy E wynosi 100 mg dziennie, więc od razu trzeba wiedzieć, że jest to nieosiągalne za sprawą zwykłego żywienia, trzeba by wypijać co dzień pół litra oliwy z oliwek. Niezbędna jest suplementacja, najlepiej za pomocą naturalnej witaminy E zawierającej RRR-alfa-tokoferol.. W polskich aptekach suplement ten to Tokovit, kosztuje około 8 zł za 60 kapsułek o zawartości 200 mg.

 

Selen, magnez i witamina B

Badania nad selenem przeprowadza się najczęściej w Finlandii, ponieważ jest to kraj, którego gleba wyróżnia się małą zawartością tego pierwiastka. Efekt – najwyższa ilość zawałów w Europie. Badacze stwierdzili, że suplementacja selenem w ilości 150 mcg (mikrogramów) znacznie obniża tam ryzyko zawału.

Niedobór magnezu odczuwa od 60 do 80% ludności. W rezultacie wytwarzają się choroby krążeniowe, takie jak zawał mięśnia sercowego, zaburzenia rytmu serca, dusznica bolesna, osłabienie mięśnia sercowego, wada zastawkowa i udar mózgu. Systematyczna suplementacja tym minerałem wpływa na zmniejszenie ciśnienia krwi.

W amerykańskim uniwersytecie Harvard prowadzono przez 14 lat badania na 80 tysiącach pielęgniarek i 40 tysiącach lekarzy pod kątem zachorowania na choroby krążenia. Między innymi udało się ustalić, że suplementacja grupą witamin B, w tym kwasem foliowym i witaminą B12 przyczynia się do zmniejszenia poziomu homocysteiny, (której istnienie prowadzi do miażdżycy tętnic)  o połowę lub więcej i dzięki temu zmniejsza się ryzyko zawału. Trzeba jednak pamiętać, aby przy zakupie witamin B zwrócić uwagę na ilość zawartego tam kwasu foliowego – powinno go być 400 mcg.

 

Mniejsze ryzyko

Jak już wspomniałem wcześniej, antyoksydanty zapobiegają uszkodzeniom komórek i materiału genetycznego, a w konsekwencji oddalają groźbę zachorowania na raka. Jednak każdy z nas nosi w sobie zwyrodniałe komórki, które rodzą się każdego dnia. Rzecz w tym, aby zostały one jak najszybciej zniszczone i usunięte z organizmu za pośrednictwem systemu immunologicznego.

Przypatrzmy się, co się w tej sprawie dzieje:

1. Selen stymuluje aktywność limfocytów (białych ciałek krwi), które zabijają „zwyrodnialców”. Naukowcy amerykańscy proponują suplementację w wysokości 200 mcg dziennie, co powoduje, że proces niszczenia zwiększa się o 118%. Nie powinno się przekraczać tej dawki, ponieważ zwiększanie może być szkodliwe. Dodam, że rodzimi producenci zalecają tylko 100 mcg i niewykluczone, że jest to uzasadniona ostrożność.

2. Selen ma również tę właściwość, że wychwytuje rodniki w komórkach, dzięki temu komórki nie ulegają zwyrodnieniu

3. Trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że w Europie Środkowej również jest niewystarczające pokrycie zapotrzebowania na selen, a zatem suplementacja jest niezbędna. W doświadczeniach przeprowadzanych na zwierzętach okazało się, że w przypadku, gdy otrzymywały one tylko 10 mcg selenu , zachorowalność sięgała 80%, a gdy było go 250 mcg – chorowało 3% zwierząt. Już przy 50 mcg ryzyko obniżyło się do 10%.

 

Odporność na insulinę

Po prostu cukier znajdujący się w naczyniach krwionośnych nie może przedostać się do komórek, bo jest zbyt odporny na insulinę. W rezultacie  w naczyniach krąży zbyt duża ilość cukru, powodując ich uszkodzenia, a w perspektywie inne organy.

Wyniki badań statystycznych sygnalizują, że jemy obecnie 5 razy więcej cukru niż 100 lat temu i dlatego rośnie zapadalność na cukrzycę. Niezbędny jest chrom w dawce 200 mg, bo zmniejsza odporność insulinową. Ponadto poleca się przyjmowanie dziennie 1,5 grama witaminy C, ponieważ cukrzycy produkują znacznie więcej wolnych rodników niż inni ludzie.

Jeżeli poziom cukru jest wysoki, do komórek dostaje się mniej witaminy C i dlatego „nie ma komu” walczyć z rodnikami, niezbędna jest zatem suplementacja witaminą C (najlepiej Cetebe w dawce 500 mg 3 razy dziennie) i E w dawce od 100 do 400 mg dziennie, a do tego luteina i zeaksantyna (taki związek jest sprzedawany w aptekach za około 15 zł).

 

Odporność na infekcję

Infekcja to czas, w którym system immunologiczny potrzebuje o wiele więcej substancji makro niż w trybie codziennym. Nawet zapotrzebowanie na białko zwiększa się o 30%. Niestety, zażywanie aspiryny nie wspiera systemu obronnego, lecz wielokrotnie wzmaga proces wydzielania się witaminy C, która powinna pełnić funkcję ochronną.

Oto przepis lansowany przez Andreasa Joppa na uwolnienie się od infekcji:

a) Jednorazowo 5 tys. mg witaminy C o stopniowym uwalnianiu się (10 tabletek Cetebe)

b) Raz 400 mg witaminy E ,która ma ochronić komórki odpornościowe

c) Trzy razy dziennie po tabletce multiwitaminy

d) Raz 200 mcg selenu

e) Raz 60 mg cynku

f) 100 g wysokowartościowego koncentratu białkowego (proteiny serwatkowej)

g) 25 g glutaminy na czczo, co ma posłużyć systemowi obronnemu do podziału komórek oraz jako paliwo.
Pamiętajmy przede wszystkim o witaminie C, której brak jest odpowiedzialny za „popularny” system zmęczenia. Ponieważ witamina C bierze udział w spalaniu tłuszczów, więc gdy jej nie dostaniemy, tłuszcze nie zostaną spalone, a wtedy dochodzi do niedoboru energii. I jeszcze jedno: jeżeli przyjmujemy jakiś składnik zasadniczy, niezbędny jest osobny zestaw multiwitaminowy, aby przyspieszyć pożądaną reakcję.

Autor: Michał Warecki
Literatura: Andreas Jopp, Ryzyko braku witamin. Jak wzmocnić odporność organizmu, Warszawa 2006

Komentarze: